Małe dziecko i Wielkanoc

7 kwietnia 2020, 

Za chwilę Święta. Co podczas tych wyjątkowych dni możemy dać Bobo z naszego talerza do jedzenia?
Wielkanocne jajka, a może świąteczne ciacho?

Są potrawy, które małe dzieci jak najbardziej mogą jeść. Są takie, których niby nie powinny, ale jak zjedzą gryzka od święta to nic złego się nie stanie. Ale jest też krótka lista zakazanych rzeczy, która obowiązuje przez cały rok niezależnie od okoliczności, bo ich zjedzenie przez malucha może być niebezpieczne. I nie ma tutaj miejsca na „oj tam oj tam, troszkę przecież może”.

Czym nie wolno karmić maluchów?

Niemowlętom (czyli dzieciom do ukończenia pierwszego roku życia) ani na co dzień, ani od święta nie podajemy:
– miodu
– grzybów leśnych (mało wielkanocne, ale bardzo ważne :))
– surowego mięsa, ryb i jajek (surowych, ale też niedogotowanych)
– niepasteryzowanego mleka i serów
– cukru
– soli
– słodzików

Uważajcie na orzechy i inne twarde produkty, których dziecko nie jest w stanie samodzielnie rozdrobnić.

Dokładniej o liście zakazanych produktów dla niemowląt pisałam tutaj

Jeśli jesteście na samym początku rozszerzania diety, to nawet jeżeli stół będzie pełen dozwolonych produktów, nie ma sensu szaleć z ilością i dawać dziecku do spróbowania mnóstwa różnych rzeczy. Nie wiemy jak mały brzuszek na to zareaguje. Potrawy wielkanocne są często ciężkostrawne, dlatego nie wszystko na raz 🙂

Ze starszym dzieckiem (powyżej roczku) możemy podzielić się większą ilością produktów. Nadal bardzo groźne dla jego zdrowia są grzyby leśne (chociaż to nie jest tradycyjna potrawa wielkanocna), nie podajemy im również surowego mięsa, ryb oraz niespasteryzowanego mleka i serów. Niewielkie ilości cukru i soli są już dopuszczalne, co nie znaczy jednak, że Bobo ma spałaszować kilka kawałków ciasta. Dopóki dziecko nie jest świadome tego, że mama je ciacho, a ono dostało jajko to nawet bym tych słodyczy nie proponowała. Maluchy mniej więcej półtoraroczne już rozumieją więcej i nasza jedzeniowa strategia nie powinna polegać na zabranianiu jedzenia słodkiego jeśli my samy wcinamy je przy dziecku (uruchamiamy wtedy mechanizm zakazanego owoca).

Jak to jest z tradycyjnymi potrawami wielkanocnymi?

???? Jajka – można je podawać również niemowlakom. Zwróćcie uwagę na to, żeby były dobrze ugotowane. Maluchy mogą jeść jajka na twardo (i prawie twardo), pasty z jajkami (niemowlaki bez soli) i inne potrawy z jajkami o ile nie zawierają w sobie zakazanych składników z listy powyżej.

???? Kiełbasa – większość sklepowych kiełbas (wędlin, kabanosów i innych podobnych produktów wędliniarskich również) to nie są najzdrowsze produkty nie tylko dla dzieci, ale i dla nas dorosłych. Kupując kiełbasę na święta, zwróćcie uwagę na skład. Spulchniacze, azotany, cukier i inne dodatki nie są niezbędne. Im więcej mięsa w składzie i krótsza liczba dodatkowych składników tym lepiej. Często jest tak, że te najładniej wyglądające kiełbasy i wędliny mają najgorszy skład. Te zdrowsze z kolei wyglądają mało atrakcyjnie.

???? Żurek – jeśli robisz go sama, nie dodajesz do niego nic z listy produktów zabronionych i przed posoleniem zupy odlejesz trochę dla Bobo, to możesz go dać nawet niemowlakowi.

???? Cukier – niemowlętom (czyli dzieciom w pierwszym roku życia) nie podajemy produktów, które zawierają cukier. Ta zasada obowiązuje również w Święta. Ja wiem, że dzieci pokazują palcami na różne rzeczy i często wyglądają jakby chciały wsunąć trochę babki wielkanocnej, ale jeśli chodzi o niemowlę to naprawdę da się nad tym zapanować i podać mu coś innego. Takie maluchy ostatecznie nawet się nie zorientują, że dostały chleb zamiast ciasta. W tym pierwszym okresie życia im mniej słodkiego przetworzonego jedzenia, tym lepiej. Tego bym się trzymała niezależnie od okoliczności.

Cukier to też syrop klonowy, z agawy, cukier kokosowy czy cukier w pysznym mazurku, w którego przygotowanie babcia włożyła dużo serca. Wszystko co służy do słodzenia nie nadaje się dla niemowląt.

Sprawa cukru wygląda już nieco inaczej u starszych dzieci. Po ukończeniu pierwszego roku życia dopuszcza się podawanie produktów zawierających cukier. Ja bym tego jednak nie traktowała jak przyzwolenia na podawanie dziecku jednocześnie babki, sernika i mazurka na deserek. Są Święta, wiem. Gdyby to było rzeczywiście raz do roku, to by można przymknąć na to oko, ale tak naprawdę to okazji na zjadanie słodyczy jest bardzo dużo w ciągu całego roku. To do czego zachęcam, to dawanie przykładu dziecku. Czyli jak ciacho wchodzi na stół, to nie przesiadujemy przy nim z dzieckiem nie wiadomo jak długo, bo wtedy to nawet przy braku jakiejś wielkiej ochoty na deser, sięga się po kolejne kawałki z nudów. Wstanie od stołu i wspólna zabawa to bardzo dobry pomysł.

Dużo zdrówka i wspaniałych Świąt w tym trudnym okresie Wam życzę! ????