Przeganiamy przeziębienie, czyli odporność u dzieci

14 października 2019, 

Jak wzmocnić odporność u dzieci i przygotować je na nadejście sezonu infekcyjnego? To pytanie wraca jak bumerang każdego roku, kiedy na dworze zaczyna ubywać słońca, liście zasypują chodniki, a my zaczynamy czuć, że właściwie to już idzie jesień.

Zanim opowiem Ci bardziej szczegółowo, co możesz zrobić żeby wzmocnić Bobo i wspomóc go w walce z patogenami, chciałabym zwrócić uwagę na dwie ważne kwestie.

Po pierwsze, odporność u dzieci (jak i u dorosłych) to nie jest coś, co możemy poprawić z dnia na dzień korzystając z jakiegoś fantastycznego suplementu. Naszych złych nawyków, jak: jedzenia byle czego, spędzania całych dni w domu przy bajkach i kiepskiego snu, nie da się wymazać łykając żelki z witaminami, rozpuszczalną gumę zawierającą witaminą C czy wyjadając palcami kwaśne proszki z saszetki, na której napisane jest, że wspomaga odporność. Duża część suplementów nie ma udowodnionego działania i niestety dotyczy to również tych produktów, które możemy znaleźć w aptece. Ostatnio wzięłam do ręki z ciekawości apteczne żelki dla dzieci. Skład wyglądał mniej więcej tak: cukier, cukier i cukier plus witaminki. Po zsumowaniu tych cukrów wyszło, że żelki zawierają go ponad 85 gramów na 100 gramów produktu! Nawet na najbardziej ocukrzonej sklepowej półce ze słodyczami ciężko znaleźć tyle cukru. Nie wiem co producent musiałby dodać do tych żelek, żeby nie były to turbo słodkie słodycze pogarszające odporność, ale produkt korzystnie wpływający na zdrowie.

Druga kwestia jest taka, że choćbyśmy podawały naszym dzieciom najzdrowsze produkty świata, spędzały z nimi długie godziny na słońcu, zapewniały im odpowiednią dawkę aktywności fizycznej (o tym, ile dzieci powinny się ruszać, możesz przeczytać tutaj), to i tak nie da się całkowicie uniknąć infekcji. Zwłaszcza kiedy dziecko pójdzie do żłobka czy przedszkola, gdzie kontakt z wirusami jest częstszy. Układ odpornościowy dziecka spotykając na swojej drodze patogeny „uczy się” jak sobie z nimi radzić i po przechorowaniu uzyskuje nowe kompetencje.  

Na szczęście jest kilka sposobów na to, żeby w pewnym stopniu zwiększyć szanse Bobo w walce z drobnoustrojami. Mam tu dla Ciebie parę propozycji jedzeniowo-niejedzeniowych 🙂 Zaczynamy:

Witamina D

W sezonie jesienno-zimowym wszyscy powinniśmy ją łykać – i dorośli, i dzieci. Witamina D  spełnia wiele zadań w naszym organizmie, m.in. wpływa na prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego. Badania pokazują, że wiele z nas zapomina o jej zażywaniu. Pokazują również, że niedobory witaminy D wiążą się z częstszym zapadaniem na infekcje. Także czas wyciągnąć ją z zakamarków kuchennych szafek (albo wyskoczyć na zakupy do apteki) i włączyć do codziennej suplementacji. O wysokości dawek witaminy D pisałam tutaj tutaj.

Karmienie piersią

Badań nad składem kobiecego mleka i jego pozytywnym wpływem na zapobieganie infekcjom jest duuużo. Karmienie piersią pomaga chronić maluchy przed biegunką zakaźną, infekcjami dróg oddechowych czy zapaleniem ucha środkowego. Poza tym świetnie chroni dziecko przed złapaniem wirusów od mamy. A nawet jeśli Bobo zachoruje na to co mama, to z dużym prawdopodobieństwem przejdzie infekcję łagodniej.  

Mycie rąk

To jest bardzo ważny punkt, często pomijany i czasami trudny do zrobienia jeśli mówimy o dzieciach. Bo łapią wszędzie za wszystko, a później wkładają ręce do buzi. I nie czekają z tym wkładaniem rąk, aż wrócimy do domu i porządnie je wymyjemy 🙂 W różnych badaniach podaje się odmienne wartości, ale trafiłam nawet na takie, w którym szacowano, że prawidłowa higiena rąk mogłaby zapobiec wystąpieniu aż 50% infekcji dróg oddechowych u dzieci! Mnie to przekonało do tego, żeby zwrócić jeszcze większą uwagę na ręce dziecka. Do tego wiecie ile razy dotykamy swojej twarzy dziennie? Średnio dwieście! W obliczu takich danych mycie rąk po powrocie ze spaceru wydaje się dobrym pomysłem. Można również pomyśleć o chusteczkach antybakteryjnych na wypadek spaceru czy wycieczki autobusem, podczas której maluch łapie za miejsca, gdzie przed chwilą spoczywały ręce kaszlącego współpasażera.

Probiotyki

Coraz więcej się mówi o powiązaniu między stanem mikrobioty jelitowej, a odpornością. Żeby wspomóc prawidłową pracę jelit warto zadbać o to, żeby w diecie znalazły się produkty, które zawierają probiotyki, takie jak kiszonki czy jogurty. Pisząc o jogurtach mam na myśli jogurty naturalne. Deserki jogurtowo-czekoladowe czy docukrzane jogurty owocowe pod wymówką, że przecież to probiotyk, tutaj nie pomogą. Jeśli chodzi o kiszonki w diecie dzieci, to ze względu na wysoką zawartość soli, nie podawałabym ich w jakichś wielkich ilościach. Dobrym pomysłem jest przepłukanie takiego kiszonego ogórka wodą przed położeniem go dziecku na talerz – soli będzie mniej 🙂

Świeże powietrze

Czyli bawimy się na dworze również jesienią, wychodzimy na spacery i wietrzymy mieszkanie. Jak to mówią, nie ma złej pogody, jest tylko odpowiednia lub nieodpowiednia do pogody odzież. Świeże powietrze naprawdę działa cuda jeśli chodzi o wpływ na zdrowie. Ze względu na to, że ze stanem powietrza w mieście bywa różnie, wycieczka do lasu czy chociaż do parku jest zawsze dobrym pomysłem.

Sen

W jednym z badań porównano osoby dorosłe, które spały mało (poniżej 7 godzin) ze śpiącymi co najmniej 8 godzin i okazało się, że niedosypiający dużo częściej „łapali wirusy” i chorowali niż ci, którzy się wysypiali. Poza długością snu, ważna jest również jego jakość. Czyli nie przeglądamy fejsa przed spaniem, wietrzymy sypialnię i dbamy o to żeby było w niej ciemno. Dzieciom też lepiej nie puszczać bajek bezpośrednio przed pójściem do łóżka, bo niebieskie światło w połączeniu z emocjami towarzyszącymi przygodom ulubionych bohaterów nie sprzyjają wyciszeniu. My często chodzimy spać przed 22. Wcześnie wstające dziecko skutecznie oduczyło mnie siedzenia po nocach przed komputerem 🙂

Stres

A właściwie radzenie sobie ze stresem. Udowodniono, że wraz ze wzrostem zestresowania rośnie nasza podatność na infekcje. Przewlekle podniesiony poziom kortyzolu odpowiada bowiem za osłabienie odporności. Dotyczy to również dzieci. Wiesz co pomaga zarówno obniżyć poziom stresu, jak i zmniejszyć ryzyko pojawienia się chorób? Między innymi przytulanie 💙

odporność u dzieci

Dieta

Po pierwsze niskoprzetworzona i różnorodna, dzięki której nasz organizm otrzyma wszystkie potrzebne mu do pracy składniki odżywcze 🙂 Nie ma jednego fantastycznego środka, który sprawi, że Twoje dziecko nie będzie nigdy chorowało. Niemniej jednak, jest kilka produktów, które warto włożyć do koszyka podczas zakupów.

Na pewno dużo warzyw i owoców. Są źródłem witamin (w tym witaminy C), składników mineralnych i antyoksydantów. Dodatkowo dobrej jakości oleje tłoczone na zimno (jak oliwa z oliwek czy olej z czarnuszki, który ma udowodnione działanie wspierające odporność) i tłuste ryby morskie, które są źródłem kwasów tłuszczowych n-3 (głównie DHA). Przygotowując posiłki dla dzieci, warto zwrócić również uwagę na to, żeby znalazły się w nich produkty będące źródłem żelaza, którego niedobory niekorzystnie wpływają na odporność (m.in. czerwone mięso, jaja, rośliny strączkowe), a także cynku (znowu jaja i mięso, ale również sezam, pestki dyni, kakao). Dzieciom powyżej 1. roku życia można podawać miód, który wykazuje działanie wzmacniające odporność. Ważne jest jednak to, aby miodu nie poddawać temperaturze wyższej niż 40’C, ponieważ traci wówczas swoje prozdrowotne właściwości i zostaje z niego właściwie sam cukier.

Kiedy temperatura na dworze zaczyna spadać, świetnie sprawdzają się rozgrzewające dania – różnego rodzaju zupy, zapiekanki, leczo, gulasze, pieczone warzywa. Do jesiennych potraw świetnie pasują przyprawy korzenne 💙 My dodajemy je do owsianki, zup krem, placków czy naleśników.

Są też produkty, które wpływają niekorzystnie na odporność u dzieci – będą to wszystkie ciastka, ciasteczka, słodkie soki, żelki, lizaki i inne mocno przetworzone produkty. Nadmiar cukru może bowiem osłabić układ odpornościowy. I nie chodzi o to, że jeden batonik ześle katar na Twoje dziecko, ale już taki batonik jedzony codziennie przez dłuższy czas może wpłynąć na to, że Bobo gorzej będzie sobie radzić z jesienno-zimowymi infekcjami. Z jednej strony ze względu na obecność cukru czy tłuszczów trans, ale również przez to, że dziecko naje się słodyczy i nie będzie miało miejsca na pełnowartościowy posiłek, dostarczający szerokiego wachlarza substancji odżywczych.

Na zdrowie!

Jeśli interesuje Cię budowanie zdrowej relacji Twojego Bobo z cukrem i słodyczami, a jeszcze nie znasz mojego e-booka, to koniecznie zajrzyj tutaj 🙂

Odporność u dzieci – źródła: