Jak oswoić warzywa

27 listopada 2019, 

„Moje dziecko nie chce jeść warzyw” – spora część rodziców mogłaby się podpisać pod tym zdaniem. Niektóre maluchy tak już mają, że buła zawsze jest smaczniejsza od warzyw. U niektórych z kolei pojawiają się okresy miłości do brokuła, ale przeplatają się one z okresami, kiedy to z warzywami lepiej w ogóle się nie dotykać. Są też oczywiście dzieci, które kierują się zasadą „zjem wszystko byle było tego dużo” albo „owszem jem dużo, ale za to często”.

Chęć przekonania dziecka do zjedzenia warzyw powoduje czasami, że przychodzą nam do głowy nienajlepsze pomysły. Przekupywanie słodyczami, włączanie bajek, podczas których na łyżeczce da się do buzi upchnąć nawet nielubiany kalafior czy próby przekonania Bobo, że będzie nam bardzo przykro jak nie zje tego, co przygotowaliśmy. Te sztuczko-triki może nawet i zadziałają w momencie ich stosowania, ale nie zbudują dobrej relacji z jedzeniem. Takiej, gdzie dziecko naprawdę lubi warzywa i chętnie będzie po nie sięgać za 3 lata i za 30.

Jeżeli zastanawiacie się, co warto robić żeby Wasze dziecko chętniej sięgało po warzywa, to podrzucam dwa przebadane i sprawdzone sposoby na polubienie się z nieznanym do tej pory warzywem. Są też oczywiście dzieci, na które te sposoby nie zadziałają i koniec, ale zawsze warto spróbować 🙂

Całkiem niedawno przeprowadzone zostało badanie, w którym wzięło udział ponad 300 dzieci w wieku od 2 do 5 lat. To już nie są raczej maluszki, które wsuną bez zastanowienia prawie każde warzywo, jakie przed nimi położymy. Ten wiek przypada na okres neofobii (pisałam o niej tutaj) i zaakceptowanie nowej potrawy wymaga kilku, a często nawet kilkunastu prób jej podania. Przekonanie dzieci do zjedzenia nowego warzywa bywa wówczas naprawdę skomplikowane. Pomóc w tym mogą książki o warzywach. Niekoniecznie książki w stylu „a to jest pomidor, pomidor rośnie na krzaku”, ale historyjki o tym co fajnego warzywa robią albo jak to królik zrobił się szybki po zjedzeniu marchewki i wygrał wyścigi. Innym sposobem na zachęcenie do jedzenia warzyw może być oswajanie ich poprzez np. zabawę. Taką, w której pozwolimy dziecku warzywo dotknąć w innej sytuacji niż przy stole. Wspólne przygotowywanie posiłków też pomaga się do nich przyzwyczaić.

Wracając do badania, to postanowiono w nim połączyć te dwie metody, czyli czytanie bajek o warzywach i zabawy z warzywami i sprawdzić czy będzie to skuteczniejsze niż działanie każdej z tych metod z osobna. Jako warzywo, które te przedszkolne dzieci miały polubić wybrany został seler. Dzieci podzielono na 4 grupy:
1) Czytające bajki o selerze
2) Czytające bajki o selerze i bawiące się selerem
3) Czytające bajki o marchewce
4) Czytające bajki o marchewce i bawiące się marchewką

Na początku każdemu z dzieci dano seler do zjedzenia i sprawdzono ile tego selera dzieci zjadły. Następnie panie w przedszkolu czytały dzieciom książki (odpowiednio do przydzielonej grupy były to książki selerowe albo marchewkowe), a później przyszedł czas na zabawy z warzywami (oczywiście tylko dla dzieci, które należały do bawiących się grup). Książeczki z selerem i marchewką nie różniły się niczym od siebie, poza warzywnym bohaterem. Natomiast zabawy polegały na tym, że dzieci dostawały warzywa w różnej formie (w całości, w kawałkach, w formie spiralnej) i mogły je dotykać czy wąchać. Podczas zabaw nie było jedzenia warzyw. Książki leżały sobie w przedszkolnej sali w widocznym dla dzieci miejscu, a panie miały za zadanie przeczytać je dzieciom co najmniej 5 razy w ciągu 2 tygodni trwania badania. Po tym czasie dzieciom znowu podano seler i sprawdzono, ile go zjadły.

Co się okazało?
Dzieci z grup selerowych dużo chętniej sięgały po seler niż dzieci, które zapoznawały się z marchewką. Czyli jeśli chcemy żeby nasze dziecko jadło powiedzmy kalafior, to często podajemy mu kalafior. Wydaje się logiczne. Ale w badaniu wyszło coś jeszcze.

Baja o selerze połączona z dotykaniem selera podczas zabaw zadziałała jeszcze lepiej (niż sama bajka) jeśli chodzi o sięganie po seler w przyszłości. Ale nie spowodowała, że dzieci zjadały tego selera większe ilości. Czyli angażując malucha w zajęcia w kuchni spowodujemy większą otwartość na próbowanie, ale niekoniecznie dziecko od razu będzie czyścić wszystkim talerze z warzyw podczas posiłku.

I jeszcze jeden ciekawy wniosek. O ile czytanie bajki o marchewce nie przyniosło poprawy w kwestii jedzenia selera, o tyle bajka o marchewce w połączeniu z zabawą z marchewką już tak. Także to angażowanie dziecka w kuchni albo oswajanie go w jakikolwiek inny sposób z warzywami może pomóc w przełamywaniu warzywnej niechęci nie tylko do jednego, ale też do kolejnych nieznanych mu do tej pory warzyw.

To badanie potwierdza, że oswajanie nowych produktów zwiększa szanse na to, że dzieci je polubią. Co możemy zatem zrobić? Zaczynając już od zakupów, zabierzmy dziecko do sklepu i pozwólmy mu pakować warzywa do wózka. Te, które nadają się do leżenia poza lodówką można w domu wyłożyć na miskę i postawić w widocznym dla malucha miejscu. Poza tym bajki z warzywami w roli głównej, może również zabawki w kształcie warzyw. I jeśli mamy trochę więcej czasu (i cierpliwości), dobrym pomysłem będzie angażowanie dziecka w przygotowanie posiłków. Coś tam sobie pomiesza, podotyka, ucieszy się, że może pomóc i jeszcze na koniec chętniej zje!

Increasing intake of an unfamiliar vegetable in preschool children through learning using storybooks and sensory play : a cluster randomized trial. / Nekitsing, Chandani; Blundell-Birtill, Pam; Cockroft, Jennie E.; Fildes, Alison; Hetherington, Marion. In: Journal of the Academy of Nutrition and Dietetics, 01.08.2019. https://www.sciencedirect.com/…/artic…/pii/S2212267218320136